AMP, PWA i takie tam...

Jakiś czas temu skontaktowała się z nami klientka, dla której świadczymy usługi marketingu internetowego, z informacją, że chce wdrożyć nową stronę. Taka wiadomość zawsze nas cieszy, bo nie ma nic gorszego od stania w miejscu ze stroną, której czasy świetności nieodwracalnie minęły. Tej radości zwykle towarzyszy również strach, ponieważ na rynku jest wiele firm stawiających strony, powiedzmy sobie szczerze, o jakości adekwatnej do niskiej ceny. Temat jakości stron, które przyszło nam promować, odłóżmy na kiedy indziej, bo zaskoczyła nas informacja, że strona zostanie przygotowana w technologii Progressive Web App

 

Burza mózgów, którą zobrazuje pewien dowcip.

 

Mały wielbłąd pyta taty, po co mu garb. Tata odpowiada, że garb świetnie magazynuje pokarm, którego brakuje w ekstremalnych warunkach pustynnych.

Mały wielbłąd pyta taty, po co mu takie długie rzęsy, na co tata wielbłąd odpowiada, że na wypadek pustynnej burzy, długie rzęsy chronią oczy przed przedostawaniem się pustynnego pyłu.

Mały wielbłąd pyta taty, po co mu szerokie i spłaszczone kopyta, tata wielbłąd odpowiada cierpliwie, że do przemieszczania się w trudnych pustynnych warunkach, na co mały wielbłąd w końcu pyta taty: "po co nam to wszystko, skoro mieszkamy w ZOO?..."

 

Trochę się zastanawialiśmy po co naszej klientce strona w technologii Progressive Web App. Przeciwwskazań nie ma, ale... no właśnie, po co? Ze względu na pozycjonowanie?

A teraz wyobraźcie sobie, jak serfujecie po internecie korzystając ze smartphona i każda strona otwiera Wam się szybko, a nawigowanie palcem nie sprawia Wam żadnych trudności. Niby XXI wiek, a wciąż wydaje się to być odległą przyszłością, przynajmniej na rynku polskim. 

Wujek Google niczym Strażnik Texasu postanowił, coś z tym zrobić jakieś 1,5 roku temu wypuszczając technologię AMP (Accelerated Mobile Pages), której celem jest szybkie ładowanie strony na urządzeniach mobilnych. Fajnie? Fajnie.

Technologia AMP wciąż rozwijana zyskuje zwolenników. Korzyści płynące z zastosowania AMP to m.in.: szybkość działania, dodatkowe oznaczenie w wyszukiwarce Google oraz poprawa pozycji strony w wynikach dla urządzeń mobilnych. Czyli właściwie co? Zwyczajnie wzrost mobilnego ruchu organicznego, a że serfujących po necie w smartphonach jest wielu i będzie ich jeszcze więcej, warto zastanowić się nad takim rozwiązaniem dla swojego serwisu.

 

Progressive Web App to kolejny ukłon w stronę użytkowników urządzeń mobilnych. Są to witrynoaplikacje. Trudne słowo. Sama wymyśliłam. PWA to aplikacja webowa, które spełnia szereg warunków, min.:

  • bezpieczeństwo – poprzez zastosowanie HTTPS,
  • szybkość ładowania – to, co tygryski lubią najbardziej,
  • RWD – Responsive Web Design – to jest to, co sprawia, że kiedy przeglądasz stronę na małym ekranie, nie rzucasz mięsem
  • i kilka innych istotnych rzeczy, o których przeczytasz w branżowych portach i innych blogach, a szkoda się nad nimi rozwodzić.

 

Popularnymi witrynoaplikacjami, z których pewnie korzystasz, są:

  • instagram.com 
  • m.onet.pl
  • m.uber.com 
  • m.olx.pl 
  • mobile.twitter.com 

 

Coś je łączy, prawda? I tutaj znowu wróćmy do dowcipu o wielbłądzie. Czy PWA jest dla wszystkich? Jeszcze nie. Piszę jeszcze, bo diabli wiedzą, jaki postęp w sieci nas czeka.
 

Dodano: 19 Październik 2018